środa, 23 stycznia 2013

Szczupli mają lżej.

Cześć!
Dzisiejszy wieczór postanowiłam poświęcić na leniuchowanie - a co? Każdemu się coś od życia należy. Już, z rozpędu, miałam zrobić sobie kakao, z kubkiem którego mogłabym wskoczyć pod ciepły koc... Ale... przez myśl przemknęło mi:
...STOP! Szczupli mają lżej! Dosłownie i w przenośni... No niestety, ale taka prawda. Tak, tak, wiem, mówi się, że to jak wyglądamy to tylko i wyłącznie nasza sprawa i najważniejsze by dobrze czuć się we własnym ciele. Tylko jest jeden szkopuł - każdego dnia jesteśmy poddawani nieustającej ocenie. I tak, przykro mi - ale za pierwsze wrażenie odpowiedzialny jest wygląd. To tkwi w ludzkiej podświadomości - szczupłe, zadbane osoby (oj, nie twierdzę, że osoba puszysta nie może być zadbana, ale nie oszukujmy się - wygląd FIT zawsze lepiej się prezentuje) dostają lepszą pracę, dentysta stara się być dla nich delikatniejszy a pani w urzędzie - milsza. Szczupłe osoby posiadają większą łatwość w nawiązywaniu kontaktów, często są bardziej pewne siebie, a co za tym idzie - atrakcyjniejsze w oczach innych. A co z kobietami, szukającymi księcia na białym koniu? Przykro mi, ale ów książę jest tylko człowiekiem, i choć rzeczywiście zakochać się może w charakterze a nie w wyglądzie... To jeśli będzie miał do wyboru poznać charakter osoby szczupłej i puszystej... Zgadnijcie którą wybierze ;)
Ach, i te wszystkie ciuchy. Tyłek w rozmiarze XXL nie będzie dobrze wyglądał w seksownych, obcisłych jeansach. Większość ubrań dostępnych w sieciówkach jest szytych na szczupłe kobiety. Tak, owszem, rozmiarówka sięga 42, czasem nawet 44, ale spójrzmy na to obiektywnie - to, że w coś się zmieścimy, nie oznacza od razu, że wyglądamy w tym dobrze. Kobiety z nadwagą, paradujące w przykrótkich spódniczkach czy sukienkach z odkrytymi plecami, z których tłuszcz wylewa się ze wszystkich stron wyglądają po prostu komicznie. To samo tyczy się kobiet w bikini. Babka, która ma 130 w biodrach i 100 w talii ZAWSZE ściągnie na siebie srogie spojrzenia plażowiczej. Zatem, wracając do punktu "grunt, by dobrze czuć się we własnym ciele", czy taka kobieta, aby na pewno czuje się dobrze? Choć przed znajomymi i rodziną udaje, że nie słyszy złośliwych docinków za plecami i nie widzi prześmiewczych spojrzeń... To tak naprawdę w głębi ducha, choć z całej siły stara się sobie wmówić, że nic takiego nie ma miejsca, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak oceniają ją inni....
...Gdy te wszystkie myśli przemknęły mi przez głowę... Skończyło się na tym, że zamiast sączyć słodki napój, piszę do Was, zajadając marchewkę.

Miłego wieczoru.

2 komentarze:

  1. no tak, przez ciebie aż odłożyłam czekoladę...
    fajnie zaczynasz..powodzenia w blogowaniu i zapraszam do siebie oczywiście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jedz na zdrowie, tyle, że świadomie. Jedna kostka nikomu nie zaszkodziła.

      Pozdrawiam.

      Usuń